poniedziałek, listopada 21, 2005

Wyjemyyy

...minęło znowu trochę czasu... teraz praktycznie po każdym wzięciu na kolana i wpuszczeniu spowrotem do klatki rozlega sie qui-quii-quiii-QUIII!!!
trzeba prosiaczka spowrotem wyciągać i czesać i drapać dalej i wtedy jest spokój :))
gdy szykuję posiłki znowu qui-quii-quiii :)))))))))) jest przeurocza
po pietruszce dostaje super dopalacza, skacze po klatce wariuje, podskakuje,
robi zwroty na zadzie ... cyrkowiec jednym słowem ) FURIA :)
lubi biegać, jest ciekawska wyciąga ten swój różowy nos z każdego miejsca :))
sianko wydłubie spod ziemi jak trzeba ;))))

piątek, listopada 18, 2005

Pzełomiiiik

dzisiaj po raz pierwszy po obowiązkowym drapanku na kolankach
wsadziłam prosiaczka do klatki a tuuuu
rozległ się typowy piiiisk , wyjące iłi iłiiiiiii
i furia po klatce... :)))
ponowne wzięcie na kolanka załagodziło sprawę :))))

była też pierwsza wizyta w transporterku z łapkami :))
wygodnie... dużo miejsca... obrócić się można, nos przez okienka wystawić ;)))

no i "nos w nos" czyli
jak Goya całym wieeeelgachnym mokrym czarnym nosem
wyniuchała malutki suchutki różowy nosek małej :)))

środa, listopada 16, 2005

Wieczorkiem

późno wracam z pracy, nawet bardzo późno...
biorę prosiaka na kolana i czesze oraz głaszcze
na raz ona robi ciche pi pi pi i dostaje szału hehe
radośnie podskakuje, kopie tunele w ręczniku na kolanach
wyskakuje to z jednej to z drugiej strony
zadziera nos do góry i patrzy na mnie czarnymi węglami
próbowała też zjeść mój palec pachnący serkiem :)))
pociecha, wyskoczyła spod ręcznika na Goye a ta salwowała się ucieczką :)
wpadło mi na myśl że małą ogarnęła furia ....
FURIA to dobre imię dla takiego prosiaka czyż nie? :))))

niedziela, listopada 13, 2005

Świniaczek

coraz bardziej się oswaja...
z dnia na dzień jest odważniejsza, nie zawsze wieje do garażu
czasem stoi tak na wylocie .... ale stoi....
dzisiaj przespała ze mną 0,5h leżąc na boczku :))))
fajna jest mmmm :)
uwielbia nać pietruszki i jabłko, właśnie wtrząchnęła pół miski :)))

sobota, listopada 12, 2005

Więc

najprawdopodobniej będzie zwała się Vega :)))

piątek, listopada 11, 2005

Imię

...mam duży problem nadal niewiem jak ją nazwać...
zastanawiam się nad imieniem "Kosia" od kosmatej..
ktoś ma jakiś pomysł??? to proszę o propozycje....
ciężko mi tym razem... a nigdy nie miałam z tym problemu...


no to nadrobiłam zaległości kilku dni....
teraz już na bieżąco...

3 dni później...

zrobiła postępy :)))) usnęła mi wczoraj i dzisiaj na kolanach
dziś popołudniu usnęła na ręku opierajac pyszczek na przedramieniu :)))
zaczyna częściej wychodzić z garażu, mniej się płoszy itd..
lubi czesanie bulgota czasem :)
Goya ( sunia) ją oblizuje z zainteresowaniem
( tylko niewiem z jakim czy w wersji "jedzonko czy przyjaciel")
teraz zajada natkę pietruszki i jabłko
słodka jest :)))))))))

Oswajanie

zaczyna się żmudny proces oswajania...
dużo spokojnych ruchów
delikatne czesanie
podkładanie smakołyków
będzie dobrze czuje :)))

Mieszkanie

wprowadzamy sie do m2 ;) jest już poidło, dwudzielna miska na suche i mokre ;))
miękkie podłoże no i chałupka, "garaż" jak to mówi taki jeden ;))
w którym błyskawicznie często "parkuje"
... miejsca dosyć.... brykać jest gdzie :)

Przegląd techniczny ;p

mmm ma czarne uszy, czarne błyszczące oczka, różowy nos i usta
łapki hmmm też różowe tylko jedna łapka jest po połowie czarno-różowa..
futerko hehehehe no cóż każdy włos w inną stronę....
próbuje zaczesać to czarno-białe czupiradło w którymś kierunku
...uhh chyba jeszcze troche czasu minie zanim to ogarniemy
aleeeee lubimy czesanie i to najważniejsze :))))

Dzień pierwszy

a więc wtorek 08.11.2005
decyzja zapadła....
pojechałam na metro politechnika, obok jest sklep zoologiczny
wchodzę szukam owych 3 świnek które zgodnie z info telefonicznym
miały tu być

jest! otwarta klatka a w środku ona mały czarno-biały prosiaczek
wyciągam na ręce, przyglądam się ... to TA ...
w kartoniku z sianem zabieram ją do nowego domu...